Muzeum Miejskie w Wadowicach, ul. Kościelna 4

Powrót do aktualności

Sylwestrowe rady w przedwojennych czasopismach

grupa osób w odświętnych strojach pozuje do zdjęcia

Fotografia wykonana podczas przyjęcia, w którym uczestniczył Tadeusz Filip (tuż przed II wojną światową attaché konsularny w Antwerpii, po wojnie zamieszkał w Wadowicach)

Przedwojenne wydania sylwestrowych gazet, szczególnie te z kryzysowych lat 30 – tych zachęcały do spędzenia ostatniego dnia w roku w domu:

 „W tym roku Sylwestra spędzamy w domu, to jest postanowione i to nie dlatego, że jest kryzys i mało mamy pieniędzy, ale właśnie dlatego, że tak będzie przyjemniej”.

Czytelnicy zachęcani byli do wzorowania się na przyjęciach urządzanych w takich krajach jak Francja czy Anglia:

„Na zachodzie np. we Francji i Anglii wieczór ten spędzają zawsze w gronie rodziny i przyjaciół. Nikomu z ludzi, mających dom własny i rodzinę nie przychodzi do głowy porzucać to wszystko dla włóczęgi po knajpach. Siedzi tam bohema, półświatek i ci, którym brak nie tylko własnego ogniska, lecz nawet takiego cudzego, przy którym, choć chwilowo ogrzaćby się mogli. W Paryżu zwyczaj spotykania nowego Roku rozpowszechniony był tylko między ekscentrycznymi etranżerami – po nocy spędzonej na hulance szli nad ranem do hal, aby tam wraz z robotnikami i apaszami zjeść zupkę cebulową. Normalni Paryżanie po spożyciu gęsi lub indyczki z kasztanami w gronie rodzinnym lub najbliższych przyjaciół zaraz po północy posnęli snem sprawiedliwych”.

Trochę inne zwyczaje mieli Niemcy czy Rosjanie:

„ W Rosji, gdy o północy na sekundę światła zgasły, a potem się znów zapaliły wraz z dźwiękami cesarskiego hymnu, jakiś szał opanowywał tłumy, zapełniające restauracje, kluby, a nawet najprostsze szynki. Pito, pito na umór, całymi rodzinami – tylko drobne dzieci zostały w domu. W Niemczech już od dawna życie towarzyskie ogniskuje się w restauracjach.”

Autor artykułu sugerował, że zwyczaj hulanki i picia w noc sylwestrową  przywędrował do Polski ze wschodu

„Zwyczaj spędzania nocy noworocznej na hulance i pijatyce przyszedł do nas najprawdopodobniej ze wschodu, (choć nie lubimy się do tego przyznawać) i jakże wiele zwyczai stamtąd zaczerpniętych, podkopuje i tak już niezbyt mocne podstawy rodzinnego życia towarzyskiego. Tradycja każe noc noworoczną spędzać jak najweselej. Chcemy tym dobrym początkiem zasugerować rok nowy i musieć  go poniekąd, aby był dla nas szczęśliwy, pozwalał nam na zabawę, wesołość, a za tym dawał dobre warunki materialne i materialne, przez cały czas swego trwania.”

[…]

I porzucają ludziska ogniska domowe i idą udawać, że się bawią po zadymionych knajpach, pomiędzy podpitymi ludźmi, bo niektórzy nawet noc całą spędzają na przejeżdżaniu z jednej restauracji do drugiej, aby być wszędzie i przez wszystkich widzianymi, aby zaznaczyć swoją przynależność do bawiącego świata.

Efekt – niesmak, ból głowy i dotkliwe rany kieszeni, którą trzeba leczyć długie miesiące – pamiętać bowiem trzeba, że ta sama butelka wina wypita w restauracji, kosztuje trzy razy tyle, co w domu”.

Rady co do organizacji sylwestra zakładały dotyczyły organizacji kolacji

„Kolacja taka nie potrzebuje być kosztowna, ani wystawna, ani nawet zbyt długa. Można po prostu zastawić zimny bufet – dać kilka tac elegancko przyrządzonych kanapek, umieszcza się również na stole w ilościach, ułatwiających częstą zmianę. Służba przynosi z kuchni gorący barszcz w filiżankach, czuwa nad uprzątnięciem zbrudzonej zastawy i ewentualnym dopełnieniem jej. Roznosi herbatę i czarną kawę. Poza tym goście starają się być samowystarczalni.

Ważnym elementem takiego domowego przyjęcia miała być szczególna gościnność gospodarzy

„Pani i pan domu muszą wykazać dużą dbałość o gości, umieć zagajać rozmowę, unikając drażliwych tematów. Na tzw. dobry nastrój wpływa w dużej mierze umiejętny dobór osób zaproszonych. Mniej więcej ten sam stopień kultury, rozwoju umysłowego, zbliżoną skalę zainteresowań, Broń Boże wyraźnych, faktycznych różnic politycznych, albo zadawnionych, nieprzejednanych uraz czy świeżych jeszcze nie zabliźnionych konfliktów.

[…]

Gospodarze zawsze pamiętać muszą, że chodzi o spędzenie dobrze, wesoło i dostatnio pierwszych godzin Nowego Roku, gdyż dzięki utartemu przekonaniu czy przesądowi rok nadchodzący tak się powinien ułożyć jak właśnie pierwsza noc przepędzi.”

A więc wesołej zabawy! Niech rok nadchodzący będzie lepszy, niż ubiegły!

Na podstawie przedwojennych czasopism pt.: „Moja Przyjaciółka”

 

Wadowickie Centrum Kultury © 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Polityka prywatności

Wadowickie Środowisko Artystyczne 2020

Dziękujemy za przesłane zgłoszenie.

Po jego sprawdzeniu skontaktujemy się z Państwem

Skip to content