Rocznica likwidacji getta
W 82. ROCZNICĘ LIKWIDACJI WADOWICKIEGO GETTA
Żydowska społeczność Wadowic zamieszkuje naszą przeszłość. To prawie 2000 konkretnych twarzy i nazwisk – historii o życiu, rodzinie i pracy. Pamięć o nich jest nieoczywista, choć zbadana, skatalogowana, publikowana. Pozostaje jednak na uboczu głównego nurtu upamiętniania, czy też zbiorowego przeżywania przeszłości. Blisko 80 lat sąsiedztwa, wzajemnego oddziaływania, wpływania na kształt stosunków gospodarczych całego regionu, dla żydowskich mieszkańców Wadowic zakończyło się tragicznie w nocy, z 9 na 10 sierpnia 1943 roku, wraz z likwidacją miejscowego getta.
W 82. rocznicę tej akcji likwidacyjnej, Muzeum Miejskie przygotowało wydarzenie upamiętniające wspólnotę żydowską Wadowic. Na plakatach informacyjnych, które pojawiły się w naszym mieście w pierwszych dniach sierpnia, umieszczone zostały fotografie malowanych kamyków, wykonanych przez twórców bezinteresownie zaangażowanych w to przedsięwzięcie. W niedzielę 10 sierpnia, w wybranych punktach miasta, pozostawimy
te kamyki jako symboliczny znak pamięci o żydowskiej społeczności Wadowic. Zachęcamy mieszkańców, aby tego dnia skorzystali z bezpłatnych broszur przygotowanych przez wadowicką Informację Turystyczną #WadowiceNaSpacer, które są wyjątkowymi przewodnikami dla indywidualnych spacerów historycznych ulicami naszego miasta, np. „Spacer śladami Żydów” i odszukali w miejskiej przestrzeni jeden z pozostawionych przez nas kamyków. Można śmiało zabrać go ze sobą, zrobić jego zdjęcie i opublikować je w przestrzeni internetowej, oznaczając hasztagiem umieszczonym na rewersie, a następnie pozostawić go w innym miejscu lub mieście. Niech powędruje dalej w świat, niosąc ze sobą przesłanie szacunku i pamięci o żydowskich mieszkańcach Wadowic, których historia życia w tym mieście została brutalnie przerwana wraz z datą 10 sierpnia 1943 roku.
KAMYKI
W tradycji żydowskiej kamieniem oznacza się miejsce czyjegoś pochówku i jest to uznawane za uczynek szlachetny, a postępowanie z dobrocią wobec tych, od których w żaden sposób nie możemy spodziewać się wdzięczności, jest w istocie najwyższą formą dobroci. Nawiązując do tej tradycji oraz do współczesnego, społecznego fenomenu malowanych, „wędrujących” kamyków, które pozostawia się przypadkowemu znalazcy w dowolnym miejscu w przestrzeni publicznej – zaprosiliśmy do współpracy przy tym projekcie twórców m.in. Wadowickiego Środowiska Artystycznego: Marię Filek, Mirę Sabatowicz-Ziob, Leokadię Gajczak, Zbigniewa Zioba i Michała Żmudę. W ten sposób powstało pięć wyjątkowych projektów graficznych niewielkich rozmiarów, na kamykach mieszczących się w dłoni. Pozostawiamy je dla Państwa w przestrzeni naszego miasta w miejscach historycznych, związanych z obecnością wadowickich Żydów.
MARIA FILEK
Przez większość okresu pracy zawodowej związana była ze szkołą podstawową na osiedlu Mikołaja Kopernika w Wadowicach jako nauczycielka plastyki. W podobnym charakterze – instruktorki plastyki – zatrudniona była także w Wadowickim Centrum Kultury. Obecnie czas wolny poświęca swojej pasji, jaką zawsze była szeroko pojęta plastyka – w tym kolaż, a także próbom ceramicznym na zajęciach organizowanych przez Wadowickie Centrum Kultury. Od 1995 roku uczestniczy w zbiorowych wystawach Wadowickiego Środowiska Artystycznego. Indywidualnie wystawiała swoje prace w Wadowicach, Proszowicach i Oławie. W latach 2005-2008 jej ex librisy były wysoko ocenione na konkursach w Gliwicach, Malborku i Szawle na Litwie. W 2022 roku reprezentowała Polskę na międzynarodowej wystawie kolażu MIGRATION w Birr w Irlandii i w Warszawie.
MIRA SABATOWICZ – ZIOB
Absolwentka Instytutu Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie (specjalizacja: grafika, litografia). Przez wiele lat pracowała jako grafik komputerowy w wydawnictwach prasowych. Tworzy w różnych technikach – maluje, rysuje, rzeźbi w kamieniu, zajmuje się ceramiką. Szczególnym zamiłowaniem darzy portret, zwłaszcza wykonany suchymi pastelami. Od 2008 roku mieszka w Tomicach, gdzie wraz z mężem założyła Galerię Sztuki Bałysówka – miejsce spotkań lokalnych twórców i przestrzeń własnej działalności artystycznej. Jest członkinią Związku Ceramików Polskich, aktywnie uczestniczy w plenerach i wystawach w kraju. Trzykrotnie brała udział w wystawach Wadowickiego Środowiska Artystycznego, których organizatorem jest Wadowickie Centrum Kultury. Jej prace prezentowane były m.in. w Krakowie, Wadowicach, Oświęcimiu, Zatorze i Zakopanem.
ZBIGNIEW ZIOB
Artysta malarz i rzeźbiarz, urodzony w Katowicach, gdzie ukończył Liceum Sztuk Plastycznych. Przez wiele lat związany zawodowo z górnictwem jako kreślarz w dziale mierniczo-geologicznym kopalni „Wujek”. Po przejściu na emeryturę na nowo poświęcił się sztuce – zamieszkał w Chełmie Śląskim, gdzie odkrył na nowo inspirację w naturze i lokalnym krajobrazie. Tworzy głównie w technice olejnej, rzeźbi w drewnie, maluje ikony. W jego twórczości dominują pejzaże, kwiaty, postaci fantastyczne oraz abstrakcje. Jest aktywnym członkiem stowarzyszenia artystycznego „Grupa na Zamku” w Oświęcimiu. Uczestniczy w licznych plenerach i wystawach – zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych. Wspólnie z żoną prowadzi Galerię Sztuki Bałysówka – przestrzeń dla sztuki lokalnej i miejsce prezentacji autorskiej twórczości.
MICHAŁ ŻMUDA
Historyk i artysta amator urodzony w Wadowicach. Pasjonuje się historią, a zwłaszcza dziejami Wadowic i okolic. Jest autorem artykułów o historii regionu publikowanych na łamach rocznika naukowego Wadoviana. Przegląd Historyczno-Kulturalny. Oprócz zainteresowania lokalnym dziedzictwem kulturowym rozwija twórczość plastyczną. Uczestniczył trzykrotnie w wystawach Wadowickiego Środowiska Artystycznego. Tworzy pejzaże, martwe natury, portrety oraz ilustracje książkowe. Jako wieloletni pracownik Informacji Turystycznej w Wadowicach współtworzy publikacje promocyjno-informacyjne.
LEOKADIA GAJCZAK
Pasjonatka malarstwa od najmłodszych lat, ze szczególnym upodobaniem sztuki sakralnej. Zafascynowana obrazami, już we wczesnej młodości gromadziła albumy z reprodukcjami dzieł z Ermitażu. Kolekcjonuje karty pocztowe z ilustracjami artystów Młodej Polski, które zainspirowały ją do pierwszych prób malarskich – zarówno w technice akwarelowej, jak i olejnej. Z czasem zaczęła nabywać zniszczone obrazy, które samodzielnie poddaje renowacji, łącząc pasję z troską o zachowanie dziedzictwa artystycznego.
Malowane kamyki odnajdziemy tam, dokąd prowadzą ślady pamięci o wadowickiej synagodze, o selekcji ludności żydowskiej na placu przy dawnych Koszarach Chocimskich (dzisiaj teren „Podhalanina”), o zamknięciu w getcie, o deportacjach do obozów zagłady wprost z dworca kolejowego w Wadowicach, o żydowskiej nekropolii, która rozciąga się na granicy Wadowic i Tomic.
Synagoga
Zaprojektowana przez urodzonego w Wadowicach, wybitnego bielskiego architekta żydowskiego pochodzenia, inż. Karola Korna (1852-1906), absolwenta politechniki w Karlsruhe, uniwersytetu w Wiedniu, asystenta szkoły technicznej w Brnie i Bielsku, cesarsko-królewskiego radcy budowlanego, obdarzonego tym tytułem przez cesarza Franciszka Józefa I. Synagoga wybudowana w Wadowicach według jego projektu w latach 1885-1889 przy dzisiejszej ulicy Gimnazjalnej, charakteryzowała się nowoczesnym stylem zachodnich bożnic i wznoszona była przez postępowych Żydów niemieckich. W zewnętrznej bryle świątyni uwagę zwracały mauretańskie dekoracje oplatające okna i piękna rozeta nad wejściem ze stylizowaną gwiazdą Dawida. Wnętrze o prostym wystroju bez polichromii, z wyjątkiem sufitu zdobionego w gwiazdy i malowanych okiennic, mogło pomieścić 700 modlących się osób. W 1937 r. odbył się tutaj koncert wybitnego artysty, kantora Wielkiej Synagogi na Tłomackiem w Warszawie, Mosze Kusewickiego, któremu przysłuchiwał się zaproszony na ten występ, młody Karol Wojtyła. Zaledwie trzy lata później wadowicka synagoga przestała istnieć. Została spalona przez Niemców wraz z wyposażeniem w 1939 r., a jej ruiny wysadzono w powietrze w roku 1940.
Koszary Chocimskie
Dzisiaj znane wadowiczanom pod nazwą „Podhalanina” (dawniej Wojskowy Dom Wypoczynkowy „Podhalanin”), to budynek, który powstał w 1830 r. przy dawnym trakcie zatorskim, z przeznaczeniem na szpital wojskowy dla żołnierzy cesarsko-królewskiego 56. pułku piechoty. Był to kolejny murowany obiekt w przestrzeni miasta, zlokalizowany poza jego zwartą zabudową z uwagi na konieczność zachowania bezpieczeństwa sanitarnego. Przebudowany w pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zmienił swoje przeznaczenie z obiektu szpitalnego na koszary wojskowe. W tym samym czasie jego oficjalna nazwa otrzymała brzmienie „Koszar Chocimskich”. W tym miejscu, 2 lipca 1942 r., Niemcy zgromadzili żydowskich mieszkańców Wadowic, Suchej i Zatora i przeprowadzili pierwszą selekcję, w czasie której osoby zdolne do pracy zostały skierowane do pracy w tzw. szopach, czyli warsztatach lub zakładach (od angielskiego workshop – warsztat, i niemieckiego Schuppen – szopa), do obozu pracy w Sosnowcu deportowano tych, którzy posiadali konkretny zawód, do obozu zagłady w Bełżcu wysłano część dzieci, osoby kalekie i starców. Bezpośrednio po tym zdarzeniu pozostałą ludność żydowską, tj. około 1500 osób, zamknięto w miejskim getcie.
Getto
Wadowickie getto było jednym z około 400 gett założonych w okupowanej Polsce w latach 1939-1942. Powstało z początkiem lipca 1942 roku, gdzie po pierwszej selekcji żydowskich mieszkańców Wadowic, a także Kęt, Suchej i Zatora, zebranych na placu przy Koszarach Chocimskich (dzisiejszy teren „Podhalanina”), zamknięto około 1500 osób. Znajdowało się ono w najuboższej dzielnicy miasta, a jego obszar obejmował ulice: Mydlarską, Piaskową, Kręta, Marcina Wadowity i zachodnią stronę ulicy Zatorskiej. Prowadziły do niego trzy bramy, a jedna z dwóch usytuowanych od strony ulicy Zatorskiej stanowiła punkt kontrolny osób wchodzących i wychodzących z getta. W maju 1943 r. miała miejsce kolejna selekcja, w wyniku której około 100 dziewcząt żydowskich zostało skierowanych do różnego rodzaju obozów pracy przymusowej w Niemczech. Prawie wszystkie z nich przeżyły ciężkie warunki obozowe, głód i trudne warunki pracy fizycznej. Likwidacja wadowickiego getta rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 sierpnia 1943 r., niedługo po podobnych wydarzeniach w Chrzanowie, Będzinie, Sosnowcu i Zawierciu. Getto zostało otoczone ze wszystkich stron przez esesmanów, a każdego z jego mieszkańców wywoływano po nazwisku do wyjścia od strony
ul. Zatorskiej. Wszyscy zostali eskortowani na plac Targowicy, gdzie zażądano od nich oddania posiadanych jeszcze kosztowności i pieniędzy. Stąd około południa żydowscy mieszkańcy Wadowic, Cieszyna, Bielska, Zatora, Kęt i Suchej, w liczbie około 800 osób, zostali doprowadzeni na dworzec kolejowy, skąd specjalnym transportem zostali wywiezieni do hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Nieliczni zdołali ukryć się na terenie getta, szukając później ratunku i schronienia po „aryjskiej stronie”. Polacy, którzy zdecydowali się im pomóc, pomimo groźby rozstrzelania, organizowali dla nich kryjówki i przeprowadzali przez granicę na Skawie na teren Generalnego Gubernatorstwa.
Dworzec kolejowy
Starania o poprowadzenie przez miasto linii kolejowej z Bielska przez Wadowice i Kalwarię do Krakowa, w ramach Uprzywilejowanej Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda, podjęto w Wadowicach w latach 70. XIX w., a w roku 1887 na wadowicką stację kolejową wjechał pierwszy pociąg. Rozpoczęto wówczas budowę infrastruktury dworcowej, i tak powstały budynek wadowickiego dworca kolejowego wpisał się w kanon dziewiętnastowiecznej, charakterystycznej dla Galicji architektury dworcowej. 55 lat później, 2 lipca 1942 r., z wadowickiego dworca kolejowego odjechał transport żydowskich dzieci, osób starszych i kalekich, do obozu zagłady w Bełżcu. Kolejny transport żydowskich mieszkańców Wadowic, Cieszyna, Bielska, Zatora, Kęt i Suchej, odjechał z wadowickiej stacji 10 sierpnia 1943 r. w kierunku Oświęcimia.
Cmentarz żydowski
Rozwijająca się w Wadowicach gmina żydowska, której członkowie zaczęli osiedlać się w mieście w latach 60. XIX w., początkowo chowała swoich zmarłych na cmentarzu w Zatorze. Wkrótce zaistniała potrzeba urządzenia własnego miejsca pochówku, dla którego w roku 1882 gmina żydowska zakupiła dwie parcele na granicy Wadowic i Tomic, a kolejne dwie w tym samym miejscu 12 lat później. Cmentarz otoczono murowanym ogrodzeniem, wybudowano mieszkanie dla dozorcy, które wspólna sień łączyła z domem przedpogrzebowym – pomieszczeniem, w którym przygotowywano zmarłego do pochówku. Organizacją pochówków i wszelkimi pracami związanymi
z urządzeniem cmentarza zajmowało się, podobnie jak w innych gminach żydowskich, powołane specjalnie w tym celu gminne bractwo pogrzebowe Chewra Kadisza. Dziś widoczne zróżnicowanie w charakterze pomników nagrobnych na wadowickim cmentarzu żydowskim jest znakiem czasów,
w których żyli pochowani tu ludzie, przemian kulturowo-społecznych, które wszędzie pozostawiają swój wyraźny ślad. Inskrypcje w języku hebrajskim, polskim i niemieckim, macewy, obeliski i kolumny, marmur, cegła i piaskowiec, świadczą o historii tutejszej wspólnoty żydowskiej, zakorzenionej w ziemi wadowickiej. Spoczywają tu po wieczne czasy m.in. osoby zmarłe w wadowickim getcie, wybitni działacze gminy, m.in.: Izrael Huppert, Izydor Daniel, Zachariasz Kluger, Maciej Jakubowicz, a przed nimi powstaniec styczniowy i pierwszy w historii miasta żydowski mieszkaniec Wadowic – Baruch Thieberg, żołnierze I i II wojny światowej, a w zbiorowej mogile 92 osoby, które po nieudanej ucieczce z transportu do obozu zagłady w Bełżcu, zostały przez Niemców rozstrzelane w 1943 r. w Makowie Podhalańskim. Dziś cmentarz żydowski w Wadowicach znajduje się w zarządzie Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Bielsku-Białej i jest uznawany za jeden z najlepiej zachowanych obiektów tego typu w Małopolsce.