Wrzesień 1939

Wadowicki WRZESIEŃ'39

Już jutro obchodzić będziemy 78. rocznicę wybuchu II wojny światowej – największej wojny w historii, trwającej od 1 września 1939 roku do 2 września roku 1945.

Działania wojenne objęły prawie całą Europę, wschodnią i południowo - wschodnią Azję, północną Afrykę, część Bliskiego Wschodu i wszystkie oceany. W wojnie tej uczestniczyło 1,7 mld ludzi, w tym 110 mln żołnierzy z bronią. Według różnych szacunków konflikt pochłąnął od 50 do 78 milionów ofiar... .

Także na terenie Wadowic i okolic toczyły się działania wojenne, a ówcześni Wadowiczanie doświadczyli strachu przed wrogiem i wojennej tułaczki. Poniższy tekst opisuje, co działo się w Wadowicach w ostatnich dniach upalnego lata i pierwszych dniach września 1939 roku.

Zapraszamy do lektury!

W związku z ogłoszoną mobilizacją alarmową w ostatnich dniach sierpnia do Wadowic zaczęli masowo napływać rezerwiści. W koszarach mobilizowano żołnierzy 12 pułku piechoty, dwa plutony artylerii pozycyjnej (nr 55 i 56) oraz 51 samodzielną kompanię ckm przeciwlotniczych, która z końcem miesiąca została przeniesiona w rejon Zatora, gdzie koncentrowała się 6 Dywizja Piechoty gen. bryg. Bernarda Monda. Z kolei w szkole powszechnej żeńskiej prowadzono mobilizację dwóch kompanii batalionu asystencyjnego nr 56 dla potrzeb Obozu Warownego „Kraków”. 25 sierpnia część powołanych do służby żołnierzy odjechało z por. Władysławem Wojasem do pododdziałów 12 pułku stacjonujących w rejonie Pszczyny.

Dziś w naszym internacie zakwaterowali się poborowi – zanotował pod datą 25 sierpnia kronikarz klasztoru karmelitów „na Górce” – z cywilów zaraz robią żołnierzami, aby ich wystawić do obrony kraju. Niestety, trochę za późno.

Ówczesny uczeń wadowickiego gimnazjum, Roman Zieliński wspominał w październiku 1939 r., że nie wszystkim rezerwistom towarzyszył u progu wojny duch patriotyczny: Na ulicach spotyka się bardzo często grupy pijanych i operujących plugawymi wyzwiskami przyszłych obrońców Ojczyzny. Było to przykre – ale prawdziwe.

Zbliżająca się wojna wymagała zaangażowania nie tylko żołnierzy. W miastach i wsiach powiatu wadowickiego dokonywano poboru koni oraz innych środków transportu – wozów, samochodów, motocykli, a nawet rowerów. W ramach mobilizacji samochody transportowe dostarczyło m.in. wadowickie starostwo powiatowe.

Oczekiwana z trwogą wojna wybuchła w piątek, 1 września 1939 roku. W mieście przez cały dzień odzywały się syreny alarmowe wieszczące naloty bombowe. Ludzie z przerażeniem kryli się w schronach i piwnicach, ale do niedzieli nie doszło do żadnego powietrznego ataku. Z oddali słychać było jednak dudnienie artylerii i głuche detonacje.

Pierwszego dnia wojny z wojskami wroga starli się mobilizowani w Wadowicach żołnierze z pododdziałów 12 pp. W południe 6 kompania strzelecka por. Wojasa i 2 kompania ckm por. Franciszka Michała Czula, będące w składzie kombinowanego IV batalionu 16 pp „Władysław” mjr. Stefana Rachwała, rozpoczęły kilkugodzinny bój z niemiecką 5 dywizją pancerną w Branicy, miejscowości leżącej ok. 8 km na zachód od Pszczyny. Żołnierze utrzymali się na pozycjach do wieczora, kiedy batalion wycofał się na główną linię obrony. W tym samym czasie artylerzyści z plutonu artylerii piechoty 12 pp zniszczyli cztery niemieckie czołgi pod Brzeźcami. W większości jednak mobilizowane oddziały 12 pułku w chwili wybuchu wojny znajdowały się jeszcze w Wadowicach i Kętach – I batalion stacjonował w Jaroszowicach, II w Choczni, III w Kętach.

O możliwości nieprzyjacielskiego uderzenia na Wadowice od południa poinformował już 1 września ok. godziny 9.00 rano sztab 6 Dywizji. Adiutant 12 pp, kpt. Adam Dyr zarządził natychmiastowe przygotowanie obrony na tym kierunku (dowódca pułku, ppłk Marian Strażyc od świtu był w Oświęcimiu, gdzie nadzorował przygotowania do obrony miasta). W Gorzeniu rozlokowały swoje stanowiska 1 kompania strzelecka, pluton ckm i pluton działek przeciwpancernych. Przedpołudniem pułk otrzymał rozkaz wymarszu w stronę Suchej.

Od pierwszych godzin konfliktu z terenów objętych działaniami wojennymi uciekała ludność cywilna. W sobotę i niedzielę przez Wadowice sunęły całe kolumny uciekinierów.

W piątek rano – pisał w swoim zadaniu domowym gimnazjalista Julian Piotrowicz – ujrzeliśmy już na stacji kolejowej pociągi ludności ewakuowanej ze Śląska. W sobotę dnia 2-go września już od rana widziało się na szosie w stronę Krakowa tłumy ludności idących pieszo, jadących na rowerach, lub końmi. Widok ten wzmagał w mieszkańcach strach, który wielu także skłonił do ucieczki na wschód. Niektórzy z wadowickich uciekinierów dotarli aż na Kresy Wschodnie w okolice Równego i Kowla, inni zaledwie do Niepołomic. Docierały sprzeczne informacje o postępach wojsk niemieckich, o dokonywanych przez wroga gwałtach i mordach. Pokrzepiającą dla wszystkich wiadomością było wypowiedzenie Niemcom wojny przez Francję i Wielką Brytanię. O tym jak silna była nadzieja, że sojusznicy włączą się do walki z najeźdźcą najlepiej świadczy relacja Władysława Zacnego z Nidku. Rankiem 4 września [- -]ukazały się zmotoryzowane odziały niemieckie. Ludzie nie chcieli wierzyć żeby to byli Niemcy. Lecz ja nie mogłem ich przekonać. Jedni mówili że to są Francuzi inni że Anglicy, lecz nikt nie wierzył żeby to byli Niemcy.

Dużo bardziej pozbywał złudzeń co do finału wojny widok wycofujących się żołnierzy. Wielu oficerów i żołnierzy z 6 Dywizji Piechoty gen. Monda, walczącej w bitwie Pszczyńskiej pogubiło swoje oddziały. W sobotę i niedzielę przez Wadowice przetoczyła się fala żołnierzy pozbawionych dowódców i oficerów poszukujących swoich podkomendnych.Słyszę jaki szum i dowiaduję się że nasze tabory uciekają– wspominał Władysław Zacny.Chcąc naocznie zbadać że tak rzeczywiście jest, polecieliśmy ku szosie. I rzeczywiście nasze tabory uciekały. Pytałem się jednego żołnierza czy uciekają. On mówi że uciekają bo nie mogą się obronić przed niemieckimi oddziałami pancernymi.

Temu wielkiemu ruchowi towarzyszyła ewakuacja urzędów, w kierunku Tarnowa odjeżdżały ciężarówki i pociągi z urzędnikami państwowymi i skarbowymi a wraz z nimi akta. Ostatni pociąg ewakuacyjny z wadowickiego dworca, wypełniony cywilnymi uciekinierami, w tym rodzinami wojskowych, odjechał popołudniu 3 września. Chwilę później saperzy zaminowali i wysadzili most na Skawie. W tym dniu na linii rzeki w rejonie Witanowic stanął III batalion 12 pp (wycofujący się znad Soły) oraz 51 kompania ckm, a w Bachowicach pluton artylerii piechoty 12 pułku. Żołnierze szykowali się już nie do obrony a do opóźniania niemieckiego marszu. W nocy z 3 na 4 września jednostki te wymaszerowały w stronę Skawiny.

W niedzielne południe niemieckie lotnictwo przystąpiło do bombardowania okolic i samego miasta. Bombowce zaatakowały Kęty, Bulowice oraz Andrychów, ostrzeliwany dodatkowo przez niemiecką artylerię. Nie upłynęło jeszcze ani 10 minut –relacjonował w gimnazjalnym zadaniu Władysław Zacny – gdy przyjechało 10 bombowców i bombardowało Chocznię, spuściły [też] kilka bomb koło Wadowic. Później widzieliśmy jeszcze kilka eskadr niemieckich bombowców, ale nie widzieliśmy żadnego polskiego samolotu. Inny uczeń, Sergiusz Legan pisał –W niedzielę od samego rana były naloty samolotów niemieckich, które bombardowały cofające się oddziały wojska polskiego. Nieprzyjacielzaatakował m.in. kolumny wycofujących się żołnierzy w rejonie Kopca, zabijając bez litości ludzi i konie. Przejmujący opis bombardowań i ich tragicznych skutków pozostawił w szkolnym wypracowaniu Edward Oleksy z Choczni:

Przez całą noc z 2.IX. na 3.IX. musiałem pełnić straż przy moście na szosie w Choczni. [- -] miałem możność zaobserwowania odwrotu taborów wojsk polskich oraz nieprzeliczonego tłumu uciekinierów. O 6 – stej godzinie rano w dniu 3.IX. Straż przy moście objęło Wojsko Polskie. Zwolniony udałem się do domu. [- -] Po drodze zobaczyłem ustawiające się baterie dział przeciwlotniczych i karabinów maszynowych. W czasie nabożeństwa nagle odezwały się strzały z dział prz.[eciw]lot.[niczych] i przejmujący jazgot karabinów maszynowych. Ostrzeliwano nieprzyjacielski samolot wywiadowczy, który po kilku strzałach zwiał poza chmury w niewiadomym kierunku. W kilka minut po skończonym nabożeństwie nadleciały znów trzy bombowce, które usiłowały bombardować cofającą się artylerię polską i uciekinierów. Przywitane silnym ogniem obrony przeciwlotniczej musiały zaniechać swych zamiarów. [- -] Tymczasem baterie dział i karabinów m.[aszynowych] przeciwlotniczych cofnęły się ze swych stanowisk i odjechały w stronę Wadowic. To też już w niedługim czasie, widocznie w jakiś sposób powiadomione o stanie obronyprz.[eciw]lot.[niczej], nadjechała cała eskadra bombowców nieprzyjacielskich i na cofający się 6 pułk artylerii polowej i 4 pułk strzelców podhalańskich oraz tłumy uciekinierów otworzyła straszliwy ogień, zasypując ich gradem bomb i seriami kul z karabinów maszynowych. Każdy teraz krył się gdzie tylko mógł. Nikt się teraz nie śmiał jak przy pierwszych dwu nalotach. Ogień i dym zakrył ziemię i niebo. Po nalocie długo jeszcze dym zakrywał szosę i pobliskie pola.

Skutki tego bombardowanie Oleksy oglądał następnego dnia, 4 września:

Po południu około 17 – tej godziny poszedłem się popatrzeć wraz z kolegą na teren gdzie bombardowano poprzedniego dnia. Wygląd był straszny. Leje w ziemi, co kilka metrów, a na szosie, w rowach, i na polach pełno trupów ludzkich i końskich oraz masy wozów i kilka dział połamanych i popalonych. Przez dwa następne dni musiałem zbierać zabitych oraz kopać groby. Wśród zabitych przeważały osoby cywilne. Było też zabitych kilkoro dzieci. Zabici przedstawiali straszny widok, jedni porozrywani, inni bez nóg lub rąk.

Ostatnie jednostki wojskowe wycofywały się przez Wadowice nocą z niedzieli na poniedziałek, [- -] słychać było strzały armatnie od strony Bielska, a o północy ukazały się pierwsze patrole niemieckie.

Wadowice zostały zajęte przez wojska niemieckie w poniedziałek 4 września. Przez cały dzień przez miasto przejeżdżały czołgi, samochody pancerne, działa oraz niemiecka kawaleria i piechota. W okolicy trwały jeszcze walki – hitlerowska artyleria ustawiona w Choczni prowadziła ogień w kierunku Myślenic, w stronę Krakowa leciały eskadry samolotów wroga...

Swego rodzaju końcowym epizodem wadowickiego września 1939 roku jest wydarzenie, które opisał naoczny jego świadek Sergiusz Legan – Około południa [4 września] nadjechał polski samolot i rzucił granat na niemiecką armatę, ale nic się nie stało, bo granat wpadł do domu w którym zresztą nikogo nie było. Samolot był ostrzeliwany z armat przeciwlotniczych lecz mimo tego nie został strącony.

Rozpoczął się długi czas hitlerowskiej okupacji.

Epilog

Wojenna epopeja żołnierzy 12 pułku trwała do 20 września 1939 roku. Tego dnia dywizja gen. Monda, w której składzie walczył wadowicki pułk, została okrążona w rejonie Nowego Sioła i Podemszczyny na Podkarpaciu przez niemieckie wojska pancerne i zagrożona bombardowaniem. Kiedy generał zarządził wśród dowódców poszczególnych jednostek dywizji głosowanie w sprawie kapitulacji większość opowiedziała się za – przeciw był m.in. ppłk Strażyc, dowódca 12 pp. Miał wówczas powiedzieć – Kapitulowałem już przed laty, na rozkaz, jako żołnierz I Polskiego Korpusu w 1918 r. Drugi raz w życiu kapitulował nie będę. Jeżeli mamy zginąć, to zróbmy to jak żołnierze, z bronią w ręku, w walce.

(Marcin Witkowski)

Bibliografia

A. Nowakowski, Zarys dziejów kolei w Wadowicach (1888 – 1945), „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, nr 2, 1998.

M. Siwiec-Cielebon, Godzina próby wybiła. Pszczyna i Jordanów. 12 pułk piechoty ziemi wadowickiej w bitwie granicznej „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, nr 7, 2002.

M. Siwiec-Cielebon, Kapitulował nie będę... 12 pułk piechoty w walkach pod Tomaszowem Lubelskim oraz próbie manewru na Rawę Ruską, „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, nr 12, 2009.

M. Siwiec-Cielebon, Przed godziną próby. 12 pułk piechoty Ziemi Wadowickiej i garnizon Wadowice w przededniu wybuchu II wojny światowej. Zarys problematyki, „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, nr 6, 2001.

Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy 1892 – 1945, wybór i oprac. Cz. Gil OCD, Wadowice 2002.

M. Witkowski, Pamiętnik zbiorowy – wojenne wypracowania uczniów wadowickiego Gimnazjum i Liceum spisane w październiku 1939 roku, w: Wadowickie Gimnazjum oraz Liceum – znane i nieznane. 150-lecie powstania Gimnazjum w Wadowicach w Wadowicach 1866 – 2016, red. K. Karolczak, J. Popiel, K. Meus, Wadowice 2016.

Wrzesień 1939. Wspomnienia uczniów wadowickiego gimnazjum i liceum, red. P. Wyrobiec, M. Witkowski, Wadowice 2009.

P. Wyrobiec, Wadowickie wspomnienia września 1939 r., „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, nr 12, 2009.