Muzeum Miejskie w Wadowicach, ul. Kościelna 4

Back to all Post

99 lat temu w Wadowicach…

Skan kolorowej pocztówki sprzed stu lat przedstawiający budynek wadowickiego klasztoru Ojców Karmelitów Bosych. Budynek jest trzykondygnacyjny, zbudowany z czerwonej cegły. Na pierwszy planie wdać zieloną łąkę/

„Między bolszewikami ulokowanymi w szpitalu w klasztorze[1] w dniu 18 zeszłego miesiąca [października] wybuchła w miesiącu b[ieżącym] cholera, o której wiadomość ukrywały władze wojskowe przed publicznością i przed zakonnikami, twierdząc, że wypadki zachorowania dotyczących bolszewików są nie cholerą, lecz zwykłą gorączką wysokiego stopnia. Gdy jednak takich wypadków „gorączki wysokostopniowej” bywało w klasztornym szpitalu dużo i takich chorych przewożono do szpitala barakowego (obozowego) przy ul. Zatorskiej za miastem[2], gdzie marło dziennie koło 20 (jeńców) bolszewików, a pomiędzy nimi i ci z klasztoru tam przewiezieni na otwarcie przyznaną i wyznaną „cholerę”, i gdy rodzina pewnej praczki obozowej, mieszkającej w mieście, na cholerę zachorowała i częścią wymarła, wtedy publiczność przestraszona zaczęła przez gazety krzyczeć o niebezpieczeństwie tej epidemii, tak że Ministerium o tym dosłyszało i dość ostro władzę tut[ejszych] szpitali wojskowych zapytali, jako ta epidemia mogła e szpitala bolszewickich jeńców przedostać się do miasta? Skutek tego zapytania był ten, że przestano przyprowadzać do szpitala klaszt[ornego] bolszewików zdrowych, a wywożono stąd w dalszym ciągu „wysokostopniowo gorączkujących”, tak że powoli klasztor pozbywa się bolszewickich gości.

Gdy na wieść, że z bolszewickiego obozu w Dąbiu pod Krakowem wydostała się także cholera na zewnątrz, gazety również zaczęły bębnić gwałt, musiały władze szpitali tamtejszych wojskowych postarać się o zlokalizowanie epidemii i zachowanie tutejszej okolicy od niej.

Mrozy, które zaczęły się 18 z[eszłego] mies[iąca], trwały także i przez cały bieżący miesiąc codziennie, nie przekraczając jednak 5 stopni R[3]. Trzy tylko dni były bezmroźne, lecz za to dżdżyste, wskutek czego ziemia okryła się lodem.

Drożyzna podnosi się z każdym tygodniem szalenie. Przy końcu bm. Kosztuje 1 jajko 6 marek polskich; 1 litr mleka 6 marek[4]; 100 kilo żyta 5 000 m[arek]; 100 kilo pszenicy 6 000 – 7 000 marek; guzik kościany do paleta 6 marek p[olskich]; wyrąb 1 metra drzewa opałowego w lesie, tj. spuszczenie z pnia, porżnięcie w klocki metrowe i ułożenie w stos metrowy 50 marek. Ceny innych przedmiotów są naturalnie odpowiednio wysokie do powyższych[5]”.

(Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach 1892–1921, oprac. C Gil OCD, Kraków 2009, s. 451-452)

Przypisy:

[1] Pierwszy szpital wojskowy w klasztorze Ojców Karmelitów Bosych w Wadowicach – austriacki tymczasowy szpital wojenny – został założony w internacie w październiku 1914 r. W kolejnych latach światowego konfliktu rezydowały tu kolejne szpitale wojenne. W latach 1917–1918 w murach klasztornych leczono żołnierzy chorych na gruźlicę. Szpital funkcjonował tu również po odzyskaniu niepodległości, a następnie, do kwietnia 1920 r. kwaterowali w nim rekruci do Wojska Polskiego. Sytuacja ponownie zmieniła się końcem 1920 r., gdy sukcesy militarne polskiej armii w wojnie z bolszewikami pociągnęły za sobą wzrost liczby jeńców. 18 października 1920 r. Do klasztoru na „Górce” trafili pierwsi jeńcy sowieccy (Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach 1892–1921, oprac. C Gil OCD, Kraków 2009, s. 451; W. Węglewicz, Jeńcy z Ukraińskiej Armii Halickiej i internowane osoby cywilne z Galicji Wschodniej w Obozie Jeńców nr 2 w Wadowicach (1918-1920), „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, 2020, nr 23, s. 92).

[2] Pierwsze ogniska cholery zaobserwowano w obozie jeńców sowieckich, znajdującym się za szpitalem wojskowym przy ul. Zatorskiej (tzw. gościńcu Zatorskim, obecnie ul. Wojska Polskiego), 29 października 1920 r. 5 dni później (3 listopada) zanotowano już 25 przypadków jeńców chorych na cholerę (W. Węglewicz, Zarys dziejów obozu dla jeńców w Wadowicach w latach 1918–1921, „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, 2016, nr 19, s. 174).

[3] R to symbol stopni Rankine’a (R). W przeliczeniu na stopnie Celsjusza mrozy wynosiły ok. 9ºC.

[4] Kilka miesięcy później, na początku 1921 r. według danych urzędowych w wolnym handlu jajko kosztowało 5,5 marki, mleko „niezbierane” ok. 10 marek (w handlu pokątnym w mieście nawet do 30 marek za litr). Drogie było pieczywo – chleb żytni – 14 marek, pszenny  21 marek, razowy był niemal niedostępny. Ceny mięsa kształtowały się następująco: wołowe z kością – 120 marek, wieprzowe – 140 marek, cielęcina – 120 marek, słonina krajowa – 180 marek. Smalec wieprzowy kosztował niebotyczne 300 marek i to w handlu pokątnym.  

[5] Sytuacja finansowa w pierwszych miesiącach odrodzonej Rzeczypospolitej była różna w poszczególnych częściach kraju. Pewne wyobrażenie o zarobkach schyłku wojny polsko–bolszewickiej przedstawiają dane z Wielkopolski oraz z Warszawy. „Dniówka” wykwalifikowanego robotnika w Poznaniu wynosiła od 320 do 400 marek, przy tym były to zarobki raczej minimalne. W styczniu 1921 r. w stolicy przeciętna tygodniowa płaca drukarza wynosiła 4585 marek, piekarza 3000 marek, cieśli 3792 marek a szewca 4000 marek. Ciekawostką jest fakt, że robotnicy niewykwalifikowani zarabiali wówczas w Warszawie więcej niż wykształceni urzędnicy miejscy.

Bibliografia:

Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach 1892–1921, oprac. C Gil OCD, Kraków 2009.

R. Sikorski, Kronika Ekonomiczna, Warszawa.

W. Węglewicz, Jeńcy z Ukraińskiej Armii Halickiej i internowane osoby cywilne z Galicji Wschodniej w Obozie Jeńców nr 2 w Wadowicach (1918-1920), „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, 2020, nr 23, s. 77-101.

W. Węglewicz, Zarys dziejów obozu dla jeńców w Wadowicach w latach 1918–1921, „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, 2016, nr 19, s. 163-178.

M. Żmuda, Wadowickimi śladami niepodległości, „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”, 2017, nr 20, s. 154-164.

Wadowickie Centrum Kultury © 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Polityka prywatności

Wadowickie Środowisko Artystyczne 2020

Dziękujemy za przesłane zgłoszenie.

Po jego sprawdzeniu skontaktujemy się z Państwem

Skip to content